- Tytani, wio! - krzyknął Robin zanim dwa kolejne roboty rzuciły się na niego i Gwiazdkę.
- Hej, Raven - zaśmiał się nerwowo przestraszony Bestia, gdy ta zaczęła się do niego zbliżać. - To ja, Bestia. Pamiętasz mnie, prawda? Walnąłem cię dzisiaj balonem z wodą...
- Azarath Metrion Zinthos! - wrzasnęła dziewczyna celując w niego, ale Bestia w ostatniej chwili zmienił się w ptaka i uciekł przed strzałem.
- Znaczy, że wciąż się gniewasz - powiedział patrząc z góry przerażony na dziurę, jaką Raven wypaliła właśnie w podłodze - Skąd u ciebie tyle siły?
- Bestio! - krzyknął Robin podbiegając do nich - Weź robota. Ja zajmę się Raven.
- Jak chcesz - odparł Bestia - Może z robotem pójdzie łatwiej...
Gdy wybiegł z pokoju, Robi stanął na przeciwko rozgniewanej Raven i podniósł ręce do góry.
-Nie chcę ci robić krzywdy - powiedział łagodnym głosem - Chcę ci pomóc...
- Nie wierzę ci! - ryknęła Raven i rzuciła się na niego.
Zaczęła się walka. Cyborg, Gwiazdka i Bestia walczyli z potężnymi robotami, każdy w innej sali budynku, a Robin próbował w jakiś sposób unieszkodliwić Raven, nie raniąc jej przy tym. Jednak ta, będąc pod kontrolą Doktora Zło i wpływem hipnozy, była dwa razy silniejsza od przyjaciela, którego teraz nie poznawała. Był dla niej tylko wrogiem, którego jej ojciec rozkazał zniszczyć.
W końcu przewróciła go na łopatki i pochyliła się nad nim.
- Mogła bym cię teraz zabić - odezwała się - Ale tata ma inne plany wobec ciebie.
- Raven, zrozum, to nie jest twój ojciec. To jest... Co robisz? Raven! - czarne macki owinęły mu się na około kostek i nadgarstków i Raven uniosła go kilka centymetrów w powietrze. - Gdzie ty mnie ciągniesz? Puszczaj, słyszysz?!
Raven zaciągnęła szarpiącego się chłopaka do gabinetu Doktora Zło, położyła na długim średniowiecznym stole, wyglądającym jakby był przeznaczony właśnie do tortur, i unieruchomiła go przy rękach i nogach.
- Raven, przestań! Masz mnie natychmiast uwolnić! - krzyczał Robin rzucając się po stole i nieskutecznie próbując się wyrwać, ale dziewczyna odwróciła się i podeszła do stołu, przy którym Doktor mieszał wcześniej jakieś substancje. Wzięła ze stolika jedną z kilku strzykawek i napełniła ją dziwnie pachnącym, oliwkowo- zielonym płynem z misy, po czym wróciła do Robina - Hej, Rav, ale chyba nie zamieszasz mi tego czegoś teraz wstrzyknąć, nie? - zaniepokoił się chłopak.
- Tata kazał.
- To nie jest twój tata. Spójrz na mnie. To ja, Robin. Twoje miejsce jest wśród nas. Jesteś Tytanem. Obudź się, proszę. To nie jest...
- Próżne są twoje słowa - przerwała mu Raven i bez wahania wbiła igłę głęboko w jego szyję.
- Raven, skończ... - jęknął Robin - Przestań. Nie poznajesz mnie? Raven? To boli...
Wówczas Raven się ocknęła. Cofnęła się gwałtownie i opuściła strzykawkę, która roztrzaskała się o podłogę, wylewając resztę swej zawartości. Dziewczyna rozejrzała się zdezorientowana po pomieszczeniu, próbując złapać równowagę.
- Co jest? Co się stało? - zapytała samą siebie.
- Raven! Wróciłaś! - ucieszył się Robin.
- Robin!? - wykrzyknęła dziewczyna dopiero teraz go zauważając. Natychmiast odblokowała zamki, uwalniając chłopaka.
- Dobra, to teraz mi powiedz co mi właśnie wstrzyknęłaś? - powiedział siadając na stole i pocierając szyję.
- To? - Raven spojrzała na zielonkawą plamę na podłodze - Nie mam pojęcia - pokręciła głową z zaniepokojeniem - Jak się czujesz?
- W porządku. A ty?
- Trochę nie wiem, co się dzieje, ale chyba dobrze...
- A my nie za bardzo - Gwiazdka wbiegła do sali celując raz po raz w swojego robota - Pomóżcie nam. Tych robotów nie da się pokonać!
- Wiesz, jak ich wyłączyć? - Robin zwrócił się do Raven.
Dziewczyna podbiegła do stolika pod ścianą i wcisnęła jeden z przycisków na pilocie. Robot za Gwiazdka natychmiast znieruchomiał.
- Raven! - wykrzyknęła Gwiazdka i podbiegła do niej, ściskając ją mocno. Raven, chociaż zdziwiona, tym razem delikatnie odwzajemniła uścisk.
W tym momencie dołączyli do nich Cyborg i Bestia.
- A właśnie miałem zadać, tej kupie złomu, decydujący cios - powiedział Cyborg.
- Przepraszam, że ci przeszkodziłam - Raven uśmiechnęła się blado.
- Dobrze, że jesteś - Cyborg poklepał ją lekko po plecach. Potem przyszła kolej na Bestię.
- Wiesz, gdzie poszedł Doktor Zło? - zapytał odsuwając się od niej.
Pokręciła głową i spuściła wzrok.
- Nie wiem - westchnęła - Bardzo was przepraszam. Nie wiem, co we mnie wstąpiło.. - Ej, w porządku - Robin położył rękę na jej ramieniu, uciszając ją - To nie twoja wina. Nie byłaś sobą. To on tobą manipulował.
- Byłam za słaba, aby mu się oprzeć - odparła smutno.
- Za słaba? Wcale nie jesteś słaba - zaprzeczyła Gwiazdka - Jesteś najdzielniejszą osobą, jaką znam.
- Dzięki... - uśmiechnęła się Raven.
- Gdybyś była taka słaba, jak mówisz, nie ocknęłabyś się - dodał Cyborg.
- Właśnie. Nie raz udowodniłaś, jak potężna siła drzemie w tobie - dopowiedział Bestia.
- Dziękuję - powtórzyła Raven obdarzając ich wdzięcznym spojrzeniem.
- Wróćmy do Wieży Tytanów - postanowił Robin wstając ze stołu - Ochłoniesz po drodze, a w domu nam wszystko opowiesz i razem wymyślimy, jak pokonać Doktora Zło.
Jak się wam na razie podoba? Komentujcie, proszę. Jak się wam coś nie podoba, też piszcie. Należę do osób, które przyjmują też negatywne opinie. Tylko uzasadniajcie. Wasze zdanie jest dla mnie naprawdę ważne. ;)
-
Bardzo ciekawe.
OdpowiedzUsuń