- Był piękny - otarłam chusteczką łzę spływającą mi po policzku.
- Taki sobie - stwierdziła Raven wstając z kanapy.
- Najpiękniejszy jaki kiedykolwiek widziałem - powtórzył Cyborg jak zahipnotyzowany gapiąc się w telewizor.
Przeciągnęłam się, wzięłam talerz po płatkach i podeszłam do zlewu, uważając żeby nie dostać piłką futbolową, którą Bestia i Robin przerzucali sobie przez cały salon. Spojrzałam na zegar: dziewiąta rano. Za chwilę trening, a ja nie zdążyłam się nawet przebrać. Film był cudowny, aczkolwiek zabrał mnóstwo czasu. Nie powinnam się jednak martwić: Cyborg wciąż siedział na kanapie z szeroko otwartymi ustami i nic nie zapowiadało, że za chwilę wstanie. Tak samo Robin i Bestia za dobrze się bawili, żeby przerwać. Jedynie Raven stała gotowa i patrzyła na nich obojętnie.
- Już dziewiąta. Idę się zebrać - powiedziałam na tyle głośno, by zwrócić na siebie uwagę chłopaków. Mogłam tylko o tym pomarzyć. Zachowywali się jakby mnie w ogóle nie słyszeli i za żadne skarby nie mieli zamiaru odwrócić ku mnie chociaż głowy.
Przewróciłam oczami zrezygnowana i odwróciłam się na pięcie. W momencie kiedy przekroczyłam próg na korytarz, zaczął wyć alarm.
Nie był to jednak zwyczajny alarm. Taki, który wzywa nas zawsze, gdy w mieście grasuje przestępca. Ten był inny. Dziwniejszy. Nie wiem dlaczego, budził we mnie niepokój. Jeszcze nigdy takiego nie słyszałam. Cyborg natychmiast odwrócił wzrok, a Bestia wrócił do swojej ludzkiej postaci, po tym jak zamieniony w psa, złapał piłę do pyska.
- To sygnał S.O.S - wyjaśnił Robin i pobiegł do bazy, a my ruszyliśmy za nim.
Robin wyłączył alarm i zaczął wklepywać coś w klawiaturę. Uważnie analizowałam to, co działo się na ekranie, ale za nic w świecie nie mogłam niczego zrozumieć.
Nagle na ekranie pojawiła się jakaś wyspa. Była całkiem duża, cała porośnięta dżunglą. Na pierwszy rzut wyglądała na bezludną, ale gdy Robin zrobił zbliżenie, zauważyłam wybudowany w potężnej skale, doskonale zakamuflowany i skryty, budynek.
- Musimy się tam dostać - powiedział Robin przerywając ciszę.
- Co tam jest? - zaciekawił się Cyborg.
Robin odwrócił się do nas przodem.
- Sygnał nadali ludzie, których tam uwięziono - zaczął tłumaczyć - To prawdopodobnie pasażerowie tego samolotu, który zaginął dwa dni temu. Tak przynajmniej pisze w wiadomości...
Rzeczywiście, przed wczoraj telewizja podawała wiadomość o zagadkowym zaginięciu bez śladu niedużego samolotu przylatującego nad Pacyfikiem.
- Pisze coś tam więcej? - zapytał Bestia.
- Porywacze mają broń, którą rzekomo mają zamiar użyć nie tylko przeciw więźniom - odpowiedział Robin przyglądając się jakimś skrótom na monitorze.
- Co to znaczy?
- Nie mam pojęcia - Robin wzruszył ramionami - Ale nie mamy co zwlekać. Musimy natychmiast ruszać.
Szybko spakowaliśmy najpotrzebniejsze rzeczy i już po piętnastu minutach byliśmy gotowi. Na plaże wyspy mieliśmy dostać się naszym śmigłowcem.
- Dolecimy do samego tego budynku? - zapytałam pakując się na tylne siedzenia między Raven, a Bestię.
Robin pokręcił głową siadając na przodzie i zapinając pas.
- Nie mielibyśmy gdzie wylądować przed nim - powiedział - Helikopter musiał, by unosić w górze, nie wiadomo jak długo. Nie starczyło, by na tyle paliwa, Gwiazdko. Miejmy nadzieję, że do tej wyspy uda nam się dolecieć. To dość spora odległość. Poza tym musimy zachowywać się w miarę dyskretnie. Dlatego unoszenie się nad budynkiem głośnym helikopterem odpada. Jak się uda, wylądujemy najwyżej na plaży.
Potaknęłam i już się więcej nie odzywałam. Byłam urażona jego tonem. Brzmiał, jakby miał mnie za idiotkę, że się nie domyśliłam.
Przez większość drogi Cyborg zachwycony, opowiadał Bestii i Robinowi film , który widzieliśmy dziś rano. Tamci po dwudziestu minutach byli już praktycznie zanudzeni na śmierć.
Nie słuchałam Cyborga. Przez całą drogę wyglądałam przez okno, podziwiając widoki. Jeszcze nigdy tak daleko nie lecieliśmy. Jeszcze nigdy nie widziałam tak wiele w zaledwie jeden dzień. Ziemia jest piękna. O wiele ładniejsza, cudowniejsza i ciekawsza niż Tamaran. Mimo to i tak za nim tęsknię. Chciałabym chociaż na parę krótkich dni udać się do domu.
Pogrążona we wspomnieniach o rodzinnej planecie oraz rozmyśleniach o pięknie tej, w końcu zasnęłam na ramieniu Raven, bo Bestia okazał się zbyt niski.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz