poniedziałek, 25 sierpnia 2014

NOWY OJCIEC CZĘŚĆ 8

    Robin uderzył całym ciałem o ścianę i opadł na betonową podłogę. Natychmiast wstał i zza skrzyń spojrzał na odwróconego do niego tyłem robota atakującego Bestię. Jak go pokonać? Przecież musi być jakiś sposób. To nie może być aż takie trudne... Wówczas to zauważył. Na tyle robota była niewielka klapa. Wówczas wpadł mu do głowy pewien pomysł.
   - Tytani! - zawołał wychodząc z ukrycia - Wystarczy oderwać klapę z tyłu i wyrwać przewody.
Gwiazdka, Bestia, Raven i Cyborg natychmiast przystąpili do działania. Robin ruszył biegiem im z pomocą, ale niemal natychmiast z jękiem opadł na kolana, chwytając się za serce.
   - Robin! - krzyknęła Gwiazdka odpychając od siebie długą mackę sięgającą po nią.
   - Ja do niego pójdę - zadeklarował Bestia. Uderzył w mackę i podbiegł do przyjaciela. Objął go i delikatnie położył na ziemi - Jeszcze trochę - szepnął klepiąc go po nasadzie dłoni - Wytrzymaj...
   Cyborg zaczął wspinać się po robocie. Ten zaczął potwornie ryczeć ze wściekłości nieskutecznie próbując go zrzucić. Później jednak jego uwagę odwróciła Gwiazdka, krążąc na około jego głowy z zawrotną szybkością.
   - Bestio - jęknął Robin - Ja...
   - Ci, Cicho - uspokoił go Bestia rozglądając się nerwowo, szukając jakieś pomocy, najmniejszego ratunku. Spojrzał tęsknie w zamknięte metalowe drzwi do sali z antidotum. Z ulgą i radością zauważył niedużą szparę między nimi, a podłogą. Drzwi były uszkodzone. Gdyby zamienił się w mysz, może udałoby mu się zmieścić? - Robin! - pochylił się nad nim i położył rękę na jego ramieniu - Mam pomysł. Wytrzymaj jeszcze chwilę.
   - Gdzie idziesz? - zapytał słabo Robin.
   - Zaraz wracam - powiedział Bestia próbując wstać, ale Robin złapał go za nadgarstek.
   - Nie zostawiaj mnie - chrypnął - Proszę...
Bestia spojrzał na niego z napięciem, zastanawiając się co powinien zrobić.
   - Zdobędę lekarstwo - szepnął.
   - Już za późno. Proszę, zostań przy mnie...
   - Zaraz wracam - powtórzył Bestia z napięciem i wyrwał się z jego uścisku. Zmienił się w jastrzębia i przeleciał przez salę, umykając uwadze Doktora, a pod drzwiami przeszedł jako mysz.
 
 - Azarath Metrion Zinthos! - krzyknęła Raven i klapa z pleców robota spadła i z hukiem uderzyła o podłogę.
   - Super - pochwalił ją Cyborg i w tej samej chwili wyrwał przewody.
Doktor Zło z przerażającym rykiem osunął się i uderzył o ziemię nieprzytomny.
 
Bestia wrócił do swojej ludzkiej postaci i natychmiast nacisnął duży czarny przycisk otwierające drzwi za nim, pod którym się przecisnął. Podniósł wzrok. Na końcu pokoju, na drewnianym biurku leżała strzykawka z fioletowym płynem. To lekarstwo.
    Uradowany Bestia ruszył w jego stronę, ale od razu znieruchomiał rozglądając się przestraszony w około.
 Trzy trzymetrowe roboty wyszły z cienia i okrążyły go.
 
Cyborg zeskoczył z grzbietu robota i spojrzał na drzwi, w których zniknął Bestia.
   - Czuję, że Bestii przyda się pomoc - mruknął zaniepokojony zwracając się do Raven i Gwiazdki - Idźcie do Robina - polecił.
Dziewczyny zgodnie razem kiwnęły głowami, i gdy Cyborg udał się w stronę pomieszczenia na końcu sali, one podbiegły do leżącego na posadzce chłopaka. Uklękły przy nim, po obu stronach i wzięły go za ręce.
   - Za chwilę dostaniesz lekarstwo, Robinie - powiedział Gwiazdka łamiącym się głosem i odsunęła mu wilgotne włosy z rozpalonego czoła. Pokręcił głową i spojrzał na nią z tak, jakby chciał jej powiedzieć, że pogodził się już z tym, że czas się skończył. Gwiazdka rozpoznała to spojrzenie i łza spłynęła jej po policzku. Objęła jego twarz i czule przyłożyła jego głowę do swojej - Nie umrzesz. Nic ci nie będzie. Jesteśmy tu...

   - Bestio! - krzyknął Cyborg zatrzymując się w wejściu i patrząc po sztucznych twarzach robotów - Co tu się dzieje?
   - Tak sobie... rozmawiamy - powiedział Bestia z lękiem - Co nie, chłopaki?
   - Gdzie lekarstwo?
Bestia wskazał strzykawkę.
   - Tylko, że oni chyba nie będą chcieli nas przepuścić - zaśmiał się nerwowo.
   - Zaraz zmienią zdanie - stwierdził Cyborg. Wyciągnął rękę przed siebie - Padnij! - zwrócił się do Bestii
Zaczął strzelać do robotów laserami obracając się w około. Po chwili wszystkie leżały bezwładnie. Bestia wstał powoli i z niedowierzaniem rozejrzał się po podłodze.
   - Jak ci się to udało? - zapytał cicho z podziwem patrząc na przyjaciela.
   - Pomyślałem, że spróbuję się jeszcze trochę udoskonalić - Cyborg uśmiechnął się do niego - I najwyraźniej się udało.
Bestia uśmiechnął się do niego promiennie. Wziął strzykawkę i razem pobiegli do Robina i dziewczyn.
   - Jesteście! W końcu... - westchnęła Gwiazdka zauważając ich - Może jeszcze nie jest za późno...
   - Wbijaj! - krzyknęła Raven do Bestii, a ten bez chwili wahania wbił igłę w szyję walczącymi z koszmarami Robina.
Gwiazdka przyłożyła dłoń do jego gorącego policzka, a ten po jeszcze niecałej minucie nieregularnych wstrząsów i jęków, uspokoił się i usunął głowę na jej dłoń. Uścisnął delikatnie jej dłoń i ostatni raz przyjrzał się twarzą przyjaciół, po czym zamknął oczy i przestał oddychać.
   W wielkiej, pustej sali zapadła grobowa cisza. Wszyscy wstrzymali oddech w oczekiwaniu na kolejny oddech Robina. Ale on nie nadszedł. Po upływie trzydziestu sekund, nikt wciąż nie wierzył w to co właśnie się stało.
   Gwiazdka w końcu wybuchnęła głośnym płaczem i położyła głowę na nieruchomej piersi Robina. Raven spuściła nisko głowę. To moja wina, pomyślała. Łzy same napłynęły jej do oczu i mgiełka zasłoniła całkowicie jej pole widzenia. Cyborg i Bestia również w milczeniu patrzyli na sztywną bladą twarz przyjaciela, aż łzy nie zalały im oczu. Bestia zrezygnowany usiadł, opierając się o ścianę, i skrył twarz w dłoniach. Cyborg położył drżącą rękę na zimnej dłoni Robina.
   Nagle poczuł, że zadrgała. Najpierw pomyślał, że to jego, ale gdy powoli podniósł głowę, zobaczył jak Robin z początku się krzywi, a następnie łapczywie nabiera powietrza i otwiera szeroko oczy, jakby gwałtownie obudzony.
   - Robin! - wykrzyknął Cyborg radośnie i pomógł mu usiąść. 
   Po torsji kaszlu w końcu udało się chłopakowi złapać oddech. Gwiazdka podniosła się powoli patrząc na niego z niedowierzaniem. Twarz miała mokrą od łez, a oczy jej błyszczały. Nie zdążyła zareagować. Raven rzuciła się Robinowi na szyję, na wpół się śmiejąc, na wpół płacząc. Robin poklepał ją lekko po plecach, ale ta go nie puściła dopóki dopóty się nie opanowała. Kiedy się odsunęła, do Gwiazdki dotarła prawda. Tak samo jak jej poprzedniczka, ze śmiechem i płaczem jednocześnie, objęła mocno chłopaka i przez długi czas nie puszczała.
   - Dobra, Gwiazdko, puść go już - zaśmiał się Cyborg z trudem ukrywając wzruszenie.
   - Nie - sprzeciwiła się Gwiazdka kręcąc głową chaotycznie. Odchyliła się lekko i delikatnie pocałowała Robina w policzek. Dopiero wtedy się wyprostowała, a jej miejsce natychmiast zajął Cyborg, a później Bestia.
   - Jak się czujesz? - zapytał Cyborg Robina, gdy Bestia się odsunęła. 
   - Chyba dobrze - powiedział słabo, ale uśmiechnął się do nich wszystkich.
   - To dobrze - rzekł Bestia po czym uderzył go w ramię.
   - Aua.. Za co to było? - zaśmiał się Robin pocierając ramię.
   - Za to co zrobiłeś, idioto! Jak jeszcze raz zrobisz taki numer, nie będę już tak pobłażliwy - odpowiedział Bestia również ze śmiechem.
   - Wracajmy do domu - uśmiechnęła się Raven wstając - Dasz radę iść?
   - Pewnie - powiedział Robin i podciągnął się na ręce, którą podał mu Cyborg. Gwiazdka chwyciła go mocno za rękę jakby bała się, że znów się przewróci - Już dobrze, Gwiazdeczko - powiedział Robin uśmiechając się do niej blado i głaszcząc po dłoni, aby rozluźniła uścisk, ale ta tylko położyła głowę na jego ramieniu i drugą dłonią zasłoniła sobie usta, próbując opanować łkanie.

   - Balonowa bitwa! - wydarł się Bestia zeskakując z kanapy i cisnął zielonym balonikiem w rozbawioną Raven. Ta zręcznie go ominęła.
   - Pożałujesz tego! - zaśmiała się i trafiła pomarańczowym balonem centralnie w jego twarz. Wybuchnęła głośnym, życzliwym śmiechem, przez co nie zdążyła uciec przed balonikiem lecącym w jej kierunku i rozbijający się o jej ramię.
   - Orientuj się! - krzyknął Robin i rzucił w nią kolejnym balonem, po czym schował się za fotelem.
   - Azarath Metrion Zinthos! - zawołała Raven i fotel uniósł się w górę. Już miała rzucić balonem, kiedy to na jej twarzy rozbił się kolejny. Spojrzała w bok. Gwiazdka pękała ze śmiechu.
   - Żałuj, że nie widziałaś swojej miny - zaśmiała się trzymając się za brzuch i zaczęła ją przedrzeźniać.
   - Hej! - krzyknął Cyborg za jej plecami - Mówiłem wam już, że się udoskonaliłem? - zapytał i wyciągnął rękę a z jego rękawa- wyrzutni na lasery zaczęły wystrzeliwać balony z wodą.
   - I to jest właśnie niesprawiedliwe! - zachichotała Gwiazdka, jedną ręką osłaniając twarz, a drugą sięgając po balonik.
   Bawili się tak jeszcze bardzo długo. Wszyscy razem. A gdy skończyli, niemal natychmiast usnęli obok siebie na kanapie.



Uff... Udało mi się :) Skończyłam pierwsze opowiadanie. Mam nadzieję, że wam się podobało. Komentujcie, proszę. Dzisiaj wieczór postaram się dodać zapowiedź kolejnego, więc zapraszam :)






 
 


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz