Kiedy Raven skończyła opowiadać, wschodzące słońce pokazało się na horyzoncie. Jego promienie wpadały przez wielką szybę, rozjaśniając pokój wspólny, w którym siedzieli już kolejną godzinę wszyscy Tytani.
-Musiał się nieźle wściec, gdy wrócił i zauważył, że zniknęłaś - podsumował Bestia.
Raven skinęła głową.
- Wątpię, żeby zmienił kryjówkę. Na pewno na nas czeka i się przygotowuje - stwierdził Cyborg - Będziemy musieli tam wrócić i skopać mu gagatki.
- Tak, ale jak to zrobimy? On może mieć więcej tych swoich robotów, a ich nie da się nawet zadrapać - wtrąciła Gwiazdka - Jeszcze nigdy nie mieliśmy do czynienia z tak potężnymi maszynami.
- Mówcie, co chcecie, ale w jednym Doktor Zło miał rację - westchnęła Raven - To prawdziwy geniusz.
- A czy on powiedział ci, jakie są jego słabe punkty, czy tylko się chwalił? - zapytał Cyborg, chociaż znał odpowiedź.
Raven tym razem zaprzeczyła.
- Przez cały czas tylko ja mówiłam - powiedziała smutno.
- Może spróbujemy udoskonalić jakoś swoje moce? - wtrącił Bestia.
Cyborg obrócił oczami.
- Brawo bestio, genialny pomysł - powiedział z sarkazmem - Na pewno wcześniej już nie udoskonaliliśmy ich na maxa, żeby jak najłatwiej i jak najszybciej pokonać wcześniejszych przestępców.
- Tak mi tylko do głowy przyszło... - Bestia speszony spuścił wzrok.
- A ty, Robinie, co o tym myślisz? - zapytała Gwiazdka, a gdy ten nie zareagował, wydarła się: - Robin!
- Ja? Co? Ktoś mnie woła? - podskoczył chłopak i popatrzył zaniepokojony po smutnych twarzach przyjaciół.
- Stary, ja też już zasypiam, ale jeszcze się nie poddaję - ziewnął Bestia.
- Wszystko gra? - zapytał Cyborg - Jesteś jakiś taki nieobecny?
- Po prostu jestem zmęczony, z resztą jak każdy - odparł Robin - Raven, uważam, że nie powinnaś przejmować się tym, co Doktor Zło ci mówił. Wszystko było kłamstwem.
- Właściwie, to my teraz nie tym - wtrącił Cyborg cicho - Zastanawiamy się jak w pierwszej kolejności pokonać roboty...
- Tyko, że niekiedy chyba jednak mówił słusznie - przerwała mu Raven.
- Niby kiedy?
- Gdy mówił, że jestem słaba, za mało pewna siebie, że jestem sama, a wy się trzymacie razem. Mówił, że w ogóle tu nie pasuję...
- Głupia jesteś, jak tak mówisz, wiesz? - Bestia wszedł jej w słowo, po czym szybko dodał przestraszony niosąc ręce do góry - Tylko błagam, nie zabijaj mnie, za to, że nazwałem cię głupią. Mam na myśli... Ty wierzysz w te brednie?
- Ja to wiem.
- Na prawdę tak myślisz? - Robin przyglądnął jej się uważnie, ściągając brwi - Nigdy nie powiedziałaś nam, nic w tym stylu, że czujesz się samotna i gorsza. A przecież jesteśmy przyjaciółmi. O co chodzi?
- Gdy zapraszamy cię do zabaw, nigdy nie chcesz do nas dołączyć - dodała Gwiazdka.
Raven westchnęła.
- To trudno wytłumaczyć - wzruszyła ramionami - Nie wiem, czy dobrze mnie zrozumiecie...
- Czy my wyglądamy na bandę idiotów? - zmarszczył się Cyborg - Dobra, wiem, że Bestia trochę odchyla się od normy...
- Ej! - wykrzyknął Bestia.
- Spoko, spoko. Tylko żartowałem.
- Nie bawi mnie to, co was - powiedziała Raven.
- Łapię, ale porozmawiać z nami tak jak teraz, albo lepiej, całkiem na luzie, zawsze możesz - odpowiedział Cyborg.
- Problem w tym... - zaczęła Raven, ale widać było, że ciężko jej o tym mówić - Wydaje mi się, że wam przeszkadzam, bo nie mam takich zainteresowań jak wy i takie tam...
W pokoju zapadła cisza.
- Znalazłem kogoś bardziej nie normalnego, niż Bestia - odezwał się Cyborg.
- Cyborg! - skarciła go Gwiazdka.
- Tylko żartowałem! - powtórzył.
- To nie czas na żarty...
- To nie prawda - powiedział Robin.
- Można żartować? - zdziwił się Bestia.
- Mówię do Raven - spojrzał jej w oczy - Mylisz się. Po dzisiejszym dniu, nie masz już chyba wątpliwości, mam rację?
Raven pokręciła głową.
- Już nie - szepnęła - Przepraszam.
Nie dokończyła, bo Robin z zaskoczenia delikatnie ją objął.
- Teraz, będziesz nam już o wszystkim mówiła, dobrze? - powiedział - Przecież wiesz, że możesz nam zaufać.
- Okay - uśmiechnęła się do niego, gdy się odsunął.
- Super, ale co z Doktorem Zło? - przerwał im Bestia - Jak go pokonamy?
- Myślę, że powinniśmy się z tym przespać - przeciągnął się Robin - W takim stanie, niczego nie wymyślimy.
- Na pewno dobrze się czujesz? - zapytał Bestia podejrzliwie - Jesteś strasznie blady...
- Dlatego pozwólcie, że ja już pójdę - wstał z kanapy - Padam z nóg. Wiem, że jest rano, ale dobranoc.
Nie zdążył jednak nawet wyjść z pokoju. Zmierzając w stronę drzwi, tak mocno zakręciło mu się w głowie, że w jednej sekundzie stracił przytomność i przewrócił się w wyjściu.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz